
Źródło: hip-hop.com.pl
Twórcą płyty Tylko dla dorosłych jest Ostry, czyli Adam Ostrowski muzyk i kompozytor. Nie jest to pierwsza jego płyta. Kilka poprzednich było już dużym sukcesem muzycznym, jak jest tym razem?
Według krytyków to kolejna bardzo dobra płyta rapera z Łodzi. Wszystko jest na najwyższym poziomie. Teksty, muzyka i oprawa graficzna płyty. To na pewno za sprawą nowego wydawcy artysty. Płyta zwiera komiks i niespodziankę. Dzięki temu wszystko co na niej i w niej znajdziemy tworzy spójną i ciekawą całość, która zaspokoi fanów Ostrego.
Jeśli chodzi o teksty to są one o wiele lepsze niż w poprzednich projektach. Autor nie powtarza się w nich i przedstawia odbiorcom zupełnie nowy, świeży materiał. Utworów jest 15 i łącznie trwają 50 minut. Może to i nie dużo, ale za to jakość płyty zadowala w każdym calu i naprawdę ilość nie ma w tym przypadku znaczenia. Zdarzało się, że Ostry nagrywał płyty trwające sporo ponad godzinę, lecz wcale nie oznaczało to, że był to dobry materiał. W tym przypadku jest świetny.
Całość dopieszcza fakt, że utwory od początku do końca są ze sobą połączone. Tworzą pewną historię i dzięki temu z jeszcze większą przyjemnością słucha się tego albumu. Głównym bohaterem jest Nikodem, który zamieszany jest w zabójstwo człowieka, a w pewnym momencie również sam zostaje postrzelony. Aby poznać całą historię zapraszam do posłuchania i nacieszenia się materiałem, który przygotował Adam Ostrowski dla swoich fanów. Napięcie niczym z ekranizacji sensacyjnej i udział Michała Fajbusiewicza z 997 jako narratora płyty zabiorą słuchacza w świat Ostrego.
Ostry serwuje też bonusową tak zwaną pustą płytę na której jest 18 premierowych utworów artysty. Jest to naprawdę świetny i zaskakujący bonus. Wszystko to w jednym pudełku. Naprawdę raper postarał się i trafił w gusta fanów serwując im istną muzyczną ucztę, której nie powstydziliby się raperzy światowej klasy.
Tak to jest, gdy panuje wolność słowa. Każdy może głosić co, gdzie i kiedy chce. Tak było w przypadku rapera Hukosa.
Napisał on piosenkę skierowaną do Prezydenta. Wtedy był nim śp. Lech Kaczyński. Rapował w niej, że to on jest winien sytuacji w Polsce i, że go po prostu zabije. Rozumiem, wolność słowa jest, ale musi mieć pewne granice. To zakrawa o nawoływanie do zabójstwa i wręcz groźbę w stronę głowy państwa. Nie można było przejść obok tego obojętnie.
Sprawą zajął się Ryszard Nowak, szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony Przed Sektami. Zgłosił on sprawę prokuraturze i to, że raper groził morderstwem głowie państwa. Piosenka powstałą w 2007 roku. Autor nie śpiewa wprost o Kaczyńskim, ale wymienia imię Lech. Gdy dochodzi do tragedii w Smoleńsku i śmierci prezydenta wraz z elitą Polski, Hukos zmienia słowa w piosence z Lecha na Jarosława. Który notabene prezydentem nigdy nie był. Cóż to za nienawiść do braci Kaczyńskich?
Raper broni się tym, że nazwisko Kaczyński w piosence ani razu nie pada. Nawet jeśli nawołuje do buntu przeciw prezydentowi to chodzi tu tylko o instytucję, a nie konkretnego człowieka. Mówi też, że to są sprawy sprzed lat i nie warto już do tego wracać. Czyżby żałował młodzieńczego wybryku?
Suma sumarum przyniosło mu to nie lada reklamę, ale czy warto takim kosztem budować swój wizerunek. Nawet jeśli nie chciał nikogo zabić, to mógł znaleźć się w Polsce ktoś, kto wziąłby te słowa na poważnie i rzeczywiście targnął się na życie prezydenta. Rapu słucha wielu młodych ludzi, którym naprawdę niewiele trzeba do zorganizowania jakiegoś strajku czy manifestacji. Dlatego warto uważać na to co się mówi i w jakich okolicznościach. Może się bowiem okazać, że jakiś fan w przypływie uwielbienia do rapera zrobi jakąś głupotę, której będzie żałował on sam. Bądźmy zatem odpowiedzialni za swoje słowa. Sprawa trafiła do prokuratury i będzie wyjaśniana.
Początkowo występował pod ksywą PZU. Rapem interesował się już od młodych lat. Jego pseudonim jest skrótem od słów Paweł z Ursynowa. Jest współzałożycielem grupy Płomień 81. Założył ją z wieloletnim kolegą Marcinem Doneszem o pseudonimie artystycznym Onar. Mowa tu o Pawle Kaplińskim – pseudonim Pezet.
To właśnie z zespołem Płomień 81 rozpoczęła się jego kariera. Ich debiutancka płyta nosiła tytuł Nie zawsze będę płonął. Płomień współpracował też DJ’em 600V. Kolejny album grupy nosił nazwę Nasze Dni i został wydany w 2000 roku przez inną wytwórnię płytową, gdyż raperzy nie byli zadowoleni ze współpracy z wcześniejszym wydawcą.
Kolejnym etapem było założenie grupy Obrońcy Tytułu. Występowali oni podczas imprez freestylowych. Oprócz Onara i Pezeta w grupie byli tacy wykonawcy jak Eldoka i Dizkret. Od 2002 roku rozpoczęła się kariera solowa Pawła Kaplińskiego. Nagrał on wtedy pierwszy własny album zatytułowany Muzyka klasyczna. Do albumu nagrano trzy teledyski. Sprzedano wtedy dwadzieścia tysięcy płyt Pezeta. Kolejny album: Muzyka poważna nie odniósł już takiego sukcesu. Dotyczyła go również nieciekawa sprawa wykorzystania w jednym z utworów piosenki zespołu Fatum. Muzycy doszli do porozumienia, choć Pezetowi groziła sprawa sądowa z tytułu wykorzystania utworu bez posiadania praw autorskich.
Dużym sukcesem był udział w projekcie perkusisty T.Love Sidneya Polaka. Dzięki temu usłyszeć można Pezeta w znanej piosence „Otwieram wino”, która do dziś gości na radiowych listach przebojów. W 2004 roku ponowił współpracę z Onarem i wystąpił gościnnie na jego płycie, dzięki temu odświeżyli też Płomień 81 i nagrali trzeci projekt. Po nagraniu płyty okazało się, że rodzony brat Pezeta jest zamieszany w handel narkotykami. Pezet organizował koncerty, aby zdobyć pieniądze na opłacenie kosztów sądowych związanych z rozprawami brata.
W 2007, 2009 i 2010 roku wydał dwa kolejne solowe albumy – Muzyka rozrywkowa i Muzyka emocjonalna oraz Dzień w moim mieście. Na antenie stacji VIVA Polska prowadził też program Rap Fura.